Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi garanza z miasteczka Tychy. Mam przejechane 60335.09 kilometrów w tym 10490.18 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 23.22 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 150038 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy garanza.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 54.00km
  • Teren 23.00km
  • Czas 02:05
  • VAVG 25.92km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

Szybsza pętelka pszczyńska

Poniedziałek, 28 lipca 2008 · dodano: 30.07.2008 | Komentarze 0

Szybsza pętelka pszczyńska z błotniczkami...

Żeby się kurna zbytnio nie zachlapać pozostawiłem w spokoju moje błotniczki na rowerku, czyli ich po prostu nie ściągnąłem. W ramach bowiem odreagowania jazdy ciągłoasfaltowej zamiar był (i został zrealizowany) by polatać rowerkowo bardziej po terenie niż po równiuśkim (bardziej lub mniej) asfalcie.

Tak też się stało! I jak zwykle lubiana przeze mnie pętelka do Pless przez Papry, Kobiór i Piasek wokół parku nowszego jak i starszego - czyli kole new żubrowiska i pól rozmaitych na których śmigają goście na melexach z kijaszkami w dłoniach by naparzać kulki do dołeczków.

Powrót nastąpił przez Studzienice z szybszym włączeniem się w lasek od strony boiska w Studzienicach i wyłączeniem się z lasku kole Cielmic. Ogólnie pycha!




  • DST 103.00km
  • Teren 7.00km
  • Czas 04:07
  • VAVG 25.02km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

Asfaltowe śmiganie na piaski...

Sobota, 26 lipca 2008 · dodano: 27.07.2008 | Komentarze 0

Asfaltowe śmiganie na piaski...

Jużem to planował od jakiegoś czasu - kopalnia piasku Szczakowa w Jaworznie (a właściwie tuż za).
Dzień wcześniej było leguralne oberwanie chmur nad Tychami i okolicami, więc woda zalegała prawie wszędzie. Założyłem więc błotniczki z mocnym postanowieniem: "dzisia śmigam po asfalcie". Tak też uczyniłem: z Tychów do Lędzin, patom na Imielin (przez Hołudnów) a następnie witałem się z Jaworznem. Przejeżdżając licznymi rozkopanymi drogami w Jaworznie kopnąłem się na Ciężkowice i środeczkiem wyrobisk piaskowych do miejscowości Bór Biskupi. Troszkie polukałem, popstrykałem zdjątek i asafalcikiem (a jakże) wzdłuż glajzów na zalew Sosina. Tamój wchłonąłem snickersa i popedałowałem do dom tą samą drogą jeno na odwyrtkę.

Ciepło było jak cholera - słoneczko zaznaczyło swą obecność na mych kończynach (wszystkich czterech). Pot lał się z pod kasku na brwi i próbował zalewać oczy, ale co tam: ciężko nie było, co najwyżej niezbyt komfortowo.

Setka pękła bo takie były plany..




  • DST 64.00km
  • Teren 25.00km
  • Czas 03:14
  • VAVG 19.79km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

Niedzielnie, bratersko, bicyklowo….

Niedziela, 20 lipca 2008 · dodano: 21.07.2008 | Komentarze 0

Niedzielnie, bratersko, bicyklowo….

Po obiadku zdzwoniłem się z moich rodziców pierworodnym czyli moim brotherem na rowerowe śmiganie na łąkowy zalew. Pojeździlimy lajtowo po asfaltach, szutrach, ścieżkach nadjeziornych i przyleśnych. Zroblimy objazdówkę zalewu łąkowego z finałem na rynku w Pless. Ludziów tamój było od metra bądź jak kto woli prawie na każdym centymetrze kwadratowym. Przycupnęliśmy na krawężniczku z colą i lodziaczami: pojedlimy, łyknęlimy i ruszlimy damoj.

Na Paprocanach się rozdzieliliśmy i od tej chwili na mym liczniczku rowerkowym pojawiła się trzydziecha na godzinę (czasem nawet cztery więcej) i nie schodziła aż do dom. Króciutko ale z przytupem i ze świstem.




  • DST 32.00km
  • Teren 12.00km
  • Czas 01:15
  • VAVG 25.60km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

Taka nieśmiała trzydziestka....

Sobota, 19 lipca 2008 · dodano: 21.07.2008 | Komentarze 0

Taka nieśmiała trzydziestka....

Po krótkim (tygodniowym) urlopie z rodzinką nad Baltic Mare wróciłem w sobotę do dom. Machnąłem kole 650 kilosów w dosyć szybkim tempie i bez żadnych korków, więc w drzwi od mieszkanka otwierałem po godz. 14. Szybka kawka i na bicykl z zamiarem takiego sobie okołogodzinnego rozjeżdżenia się po prawie 1,5 tygodniowej przerwie od siodła, kiery, pedałów i całej reszty składającej się na mój rowerek.

Pojeździłem po okolicach cielmicko-świerczyniecko-bojszowsko-tyskich. Przy okazji zrobiłem wariant ścieżki leśnej o której już myślałem od jakiegoś czasu - z tą jednakże różnicą, że wariant był od przeciwnej strony niż zamierzałem i tak właściwie sam do końca nie wiedziałem gdzie mnie ta ścieżka zawiedzie. A tu proszę wyjeżdżam koło dobrze mi znanej leśniczówki (nazwy nie znam).




  • DST 62.00km
  • Teren 23.00km
  • Czas 02:18
  • VAVG 26.96km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

Tej niedzielnej jazdy miało

Niedziela, 6 lipca 2008 · dodano: 07.07.2008 | Komentarze 0

Tej niedzielnej jazdy miało nie być....

A plany były takie piękne: 4 albo nawet 5 godzin pedałowania w miejsca mi jeszcze nie znane. A tu małżonka moja w sposób kategoryczny oraz tonem nie znoszącym sprzeciwu oznajmiła mi, że ta niedziela będzie rodzinna pełna gębą. Tak toże się stało - pierwej z dzieciarami a patom dziecka do rodziców na działkę a ja i moja druga połóweczka śmignęliśmy na kaweczkę, ciasia i takie tam. Nie powiem czas zleciał szybciuśko i przyjemniaście.

A gdy już dzionek chylił się ku końcowi taka niespodzianka!!! Znalazł się czas na kręcenie korbą rowerową. Machnąłem się więc do Radostowic - Czarkowa - Pless - Studzienic - Kobióra i Paprocany See. W sumie to wyszło nawet lepiej: mniejszy gorąc, mniej ludziów na trasie i wind się skończył na szczęście.




  • DST 29.00km
  • Teren 3.00km
  • Czas 01:06
  • VAVG 26.36km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

Szybciejsza jazda przedurodzinowa.

Nie

Sobota, 5 lipca 2008 · dodano: 07.07.2008 | Komentarze 0

Szybciejsza jazda przedurodzinowa.

Nie było zbyt dużo czasu, gdyż po południu czekały urodzinki u mego fathra. Śmignąłem więc na godzinkę asfaltową bez trzymanki po tyskich obrzeżach. Takie tam: Czułów, Wygorzele, Jaroszowice, Bieruń, Świerczyniec, Cielmice i dom.

Najpierw z wiatrem, więc było szybciej; powrót pod wiatr (centralnie w face) a był on wcale nie słaby, więc speed spadał w tempie zastraszającym.

Bez specjalnego zmęczenia materiału (moich mięśniów) gdyż było króciuśko, ale jak to na bicyklu jak zawsze przyjemnaście...




  • DST 48.00km
  • Teren 15.00km
  • Czas 01:48
  • VAVG 26.67km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

Objazdówka mojego city i troszkę

Czwartek, 3 lipca 2008 · dodano: 03.07.2008 | Komentarze 0

Objazdówka mojego city i troszkę szerzej rozumianych okolic.

Kole pięć o'clock słoneczko raczyło śmignąć za chmurki, więc ja raczyłem ruszyć moje siedzenie na objeżdżenie mego miastka i łokolic. Ależ kurna było parno!! Bez specjalnego katowania się - chciałem bowiem lekko rowerowo pośmigać a nie kąpać się we własnym pocie.

A więc ruszyłem na browar obywatelski (brzmi dumnie prawda?) bądź jak kto woli na fabrykie Hoop'a (to już tak nie brzmi). Patom przez Wilkowyje na Wyry-Gostyń-Zgoń-stawy korzenieckie na Kobiórze-Paprocany-mój bloczek.
Ale żeby nie było - spociłem się solidnie, czemu winna w głównej mierze była panująca aura a nie narzucone tempo.

Jutro się zaczyna łykendzik!!! Jak się uda to może wyczesam jedną lub nawet dwie eskapady rowerkowe - było by fajursko....




  • DST 52.00km
  • Teren 18.00km
  • Czas 02:05
  • VAVG 24.96km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

Pszczyńskie rozjeżdżanie (się?) pomaratońskie...

Wtorek, 1 lipca 2008 · dodano: 02.07.2008 | Komentarze 0

Pszczyńskie rozjeżdżanie (się?) pomaratońskie...

Trza było się w końcu wziąć za czyszczenie rowerku z pyłu i piasku po Jura Maratonie. Pojechałem więc pod myjkę ciśnieniową i machnąłem mego bajka ciśnieniowo wodą z mydełkiem. Zajechawszy do dom wziąłem szmatkie i dokończyłem ręcznie co trza było. Wyłonił się z tych czynności piękny pedałowy sprzęcik.

A z wieczora należało sprawdzić jakość mej wcześniejszej robótki. Brat wcześniej kolnął do mnie, że śmiga samochodowo do Ara na pogawędkę, więc trasa pszczyńska była nieunikniona. Ostrzejszym tempem przez okoliczne laski kobiórsko-piaskowo- pszczyńskie zawitałem do zentrum Pless czyli na ryneq. Pogwarzyłem niezobowiązująco z nimi przy stoliczku parę minutek i zurrick via Tichau.
Powrotnie wrzuciłem na blat i mało kiedy schodziłem poniżej 3 dych na kilos - w mieszkanku pojawiłem się cały spocony - rowerek sprawował się miodzio!

Niewykluczone, że w next week machnę się z Arem na fajnisty asfaltowy podjazd na Magurkę, a jak sił starczy to i Żar wyhaczymy....




  • DST 200.00km
  • Teren 70.00km
  • Czas 10:05
  • VAVG 19.83km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wziął i pęknął Jura Maraton

Sobota, 28 czerwca 2008 · dodano: 29.06.2008 | Komentarze 2

Wziął i pęknął Jura Maraton 2008!!!

Co tu dużo bazgrolić - był to co prawda wypadzik weekendowy ale nie walking the park - nic z tych rzeczy. Wyrypa była solidna ale nie masakryczna. Pogoda prawie miodzio: słoneczko lukało często ale nie nachalnie, cumulusy latały po sky toże, błotka nie było, był kurz, piaseczek i niezły wiater - często gęsto prościutko w pysk.

Towarzystwo Pasjonatów Rowerowo Jurajskich było zmienne co do liczby i miejsc. W Krakau pojawiło się nas kole 15, może dwie dychy. Potem dojeżdzali i odjeżdżali następni w miarę upływu czasu, kilometrów, miejsc i energy.

Moje ważne wspomnienia:
- podjazd terenowy na wysokości Balic był pycha (w cieniu drzewek, 9 kilosów na godzinę, korzenie, ale bez piaseczku!
- podjazd asfaltowy pod Paczółtowice nie był pycha (w pełnym słońcu, 11 kilosów na godzinę i czwóreczka mistrzów przemykających kole mnie jak sen jaki złoty...)!
- zjazd z Podlesic był zdecydowanie nie pycha (piaseczku od cholery wszędzie, sobotni turysty rowerowi w liczbie chyba 30: po prostu masakra)!
- piaseczek wszędobylski bywał przeważnie tam gdzie nie powinien: na podjazdach, na zjazdach i na prostych.

Pierwsza sześćdziesiątka kilometrowa była w miarę szybkaśna, druga - monotonna a trzecia uciążliwa. Ale za rok trza to zdecydowanie powtórzyć!!!

A na końcu była niespodzianka - po przyjeździe do Częstochowy, Ar zaproponował sprawdzenie licznika w miejscu, gdzie rok temu rozpoczynał się Jura Maraton 2007. Wyszło 197 kilosów ze średnią 19:84. W trakcie dojazdu do PKP okazało się, że mój liczniczek się wyzerował co podobnież w tych modelach jest dosyć częste. Brakujące 3 kilosy dobiłem dojeżdżając na bahnhof.
No kurde, gdyby nie Arkadius nie znałbym wyników - chwała Mu i cześć!!!




  • DST 27.00km
  • Teren 10.00km
  • Czas 01:12
  • VAVG 22.50km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

Piątkowe przedmaratonowe śmiganie

Piątek, 27 czerwca 2008 · dodano: 29.06.2008 | Komentarze 0

Piątkowe przedmaratonowe śmiganie do Pless.

Wieczorkiem w miarę wczesnym zapakowawszy się na sobotnią wyrypę jurajską śmignąłem lekko dłuższą traską do Pszyczny do mego koleżki. Przewidywane było bowiem u Niego kimanko, by next day Jego Wielce Szacowna Małżonka zawiozła nas na Jura Odyssey 2008 do Krakau.

Przyjechawszy średniawym tempem na miejsce - koleżka Arkadiuszek zaproponował nie byle jaką rozrywkę - piwenio na pszczyńskim ryneczku. Zapedałowaliśmy tamój, machnęliśmy po dwa pilsnerki i come back do dom.

Jutro wstawanie kole piątej....