Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi garanza z miasteczka Tychy. Mam przejechane 60335.09 kilometrów w tym 10490.18 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 23.22 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 150038 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy garanza.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 33.86km
  • Czas 01:23
  • VAVG 24.48km/h
  • VMAX 34.70km/h
  • Temperatura 9.0°C
  • Sprzęt KONA'm
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wiosna lezie, chyba....

Piątek, 4 marca 2011 · dodano: 04.03.2011 | Komentarze 0

Jak 9 stopni na plusie, to można by tak rzec. Pokręciłem się po Świerczyńcu, Bojszowach i Bieruniu. W sumie chciałem zrobić 3 dychy i z takim lekkim okładem zrobiłem.
Przyjemnie jest wrócić po 2 tygodniach przerwy na rower




  • DST 60.04km
  • Teren 1.00km
  • Czas 02:32
  • VAVG 23.70km/h
  • VMAX 37.60km/h
  • Temperatura 4.0°C
  • Sprzęt KONA'm
  • Aktywność Jazda na rowerze

Welcome zapora na Goczałakowicach.

Czwartek, 10 lutego 2011 · dodano: 10.02.2011 | Komentarze 0

Dzisiaj było troszeczkę więcej czasu na rowerek więc można było zaplanować coś odleglejszego od domu niż dotychczas.
Tak więc zapora na Goczałkowicach po raz pierwszy w tym roku. Jechało się naprawdę całkiem przyjemniaście, bo słońce oświetlało a i wiatereq nie dawał się zbytnio we znaki. Pokręciłem się jeszcze po tyskich okolicach coby stuknęło 6 dych na liczniku.




  • DST 25.44km
  • Czas 01:03
  • VAVG 24.23km/h
  • VMAX 34.70km/h
  • Temperatura 5.0°C
  • Sprzęt KONA'm
  • Aktywność Jazda na rowerze

Troszkę jaśniej, troszkę wolniej, troszkę...

Środa, 9 lutego 2011 · dodano: 09.02.2011 | Komentarze 0

Tak właściwie była moc nogach i tak jakby jej chwilami nie było. Sam właściwie nie wiem dlaczego. Wiaterek umiarkowany i w miarę akceptowalny a słoneczko lukało naprawdę fajniście. Troszeczkę zimniej niż wczoraj ale i tak prawie wiosennie.
Cielmice, Świerczyniec, Bojszowy i Bieruń.




  • DST 24.37km
  • Czas 01:05
  • VAVG 22.50km/h
  • VMAX 29.90km/h
  • Temperatura 8.0°C
  • Sprzęt KONA'm
  • Aktywność Jazda na rowerze

Jakoś tak bez przekonania do jazdy dzisiaj.

Wtorek, 8 lutego 2011 · dodano: 08.02.2011 | Komentarze 0

Chęci dzisiaj na rower były nie małe, ale pod koniec roboty wkurzyłem się no i straciłem energię by wsiąść na siodło. Jednakowoż stwierdziłem, iż rower dobry na wszystko, więc włożyłem rower-ciuchy na me ciało i pokręciłem się po Mąkołowcu, Czułowie i obrzeżach Tychów. Wiało w każdym bądź razie solidnie. W sumie nie jeździło się najlepiej ale nerwy troszeczkę popuściły - no i o to chodzi.




  • DST 31.75km
  • Czas 01:17
  • VAVG 24.74km/h
  • VMAX 34.50km/h
  • Temperatura 8.0°C
  • Sprzęt KONA'm
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wiosna kurde, ale chyba tylko dzisiaj.

Poniedziałek, 7 lutego 2011 · dodano: 07.02.2011 | Komentarze 0

15 minut na obiadkowe żarcie oraz na włożenie rowerowych ciuchów i lu na asfalt coby złapać jak najwięcej kilosów po jasności, znaczy się aby po ciemku nie zapitalać. Plan był bowiem, by 3 dychy dzisiaj wykonać - został zrealizowany. Trza było jednak ostrzej popychać na pedały. W sumie średnia wyszła jak na mnie dosyć wysoka, bo prawie 25 kilosów na godzinkę.
Ogólnie Cielmice, Świerczyniec, Bojszowy, Bieruń i do dom. A pogoda cymes: bez wiatru, słonko w pełni, suchy asfalt i 8 Celsjuszów.




  • DST 54.46km
  • Czas 03:23
  • VAVG 16.10km/h
  • VMAX 41.70km/h
  • Temperatura 8.0°C
  • Sprzęt KONA'm
  • Aktywność Jazda na rowerze

Pierwsza pana w tym roku!!!

Sobota, 5 lutego 2011 · dodano: 05.02.2011 | Komentarze 0

Do Pless. Tam qaweczka u kumpla co wrócił z Mexico. A potem powrót przez Jankowice, Świerczyniec. Wiało jak cholera. Aż tu nagle przed Bieruniem wpadłem przednim i tylnim kółkiem w dziurę przy prędkości kole 28km/h. Przedni amor wybrał w miarę nierówność więc uchronił kółeczko. Niestety tylnim zaliczyłem snake'a. Zjechałem do lasku i próbowałem sobie z tym poradzić. Ale niestety nie miałem łyżek do opon (bracik je wcześniej zwinął i zapomniałem włożyć dodatkowych), więc męczyłem się kluczami. W efekcie rafka porysowana solidnie a jeden klucz złamany. Ale udało się ściągnąć oponę. Co się okazało: dziur było cztery a ja miałem jeno 3 łatki. Bluzgałem chyba przez 10 minut, gdy musiałem z buta kierować się do dom. Po 1,5 godzinie dotarłem pieszo do celu.




  • DST 24.05km
  • Teren 7.00km
  • Czas 01:11
  • VAVG 20.32km/h
  • VMAX 28.70km/h
  • Temperatura 0.0°C
  • Sprzęt KONA'm
  • Aktywność Jazda na rowerze

Znowu gleba, ale sam jestem sobie winien.

Czwartek, 3 lutego 2011 · dodano: 03.02.2011 | Komentarze 0

Jak się jedzie po terenie rozjeżdżonej wcześniej różnym ciężkim sprzętem a ta droga potem zamarza i jest przysypana śniegiem i robi się szaro z powodu zbliżającego się wieczora... to efekt jest właściwie wiadomy. Generalnie klasyk: kółeczko przednie zrobiło gwałtowny uślizg w związku z czym reszta to już brak kontroli nad rowerkiem i nieuchronna gleba. Jeszcze mnie dupa nie przestała boleć po ostatnim upadku, to dzisiaj dołożyłem do kolekcji kolanko.
Generalnie Paprocany i Kobiór był dzisiaj objeżdżany.




  • DST 28.77km
  • Teren 18.00km
  • Czas 01:46
  • VAVG 16.28km/h
  • VMAX 30.50km/h
  • Temperatura 0.0°C
  • Sprzęt KONA'm
  • Aktywność Jazda na rowerze

Braterskie obłapianie gleby.

Niedziela, 30 stycznia 2011 · dodano: 30.01.2011 | Komentarze 0

Mój brath zaliczył dzisiaj pierwszą jazdę na swym nowiuśkim bicyklu - ogólnie resorowaną Meridą koloru narodowego, znaczy się biało-czerwonego. Co więcej, miał również dzisiaj swój pierwszy raz z espedziakami.
Jazda była więc ostrożniejsza, co i tak nie uchroniło Go od zaliczenia gleby w lasqu kobiórskim. Jakaż to była piękna gleba w stylu klasycznym: przednie kółeczko wzięło i ujechało a On spięty z rowerkiem prawie na stałe poleciał w bok. A na poboczu był rów solidniejszy z lekko zmrożoną wodą w ilości zasadniczej. Do zmoczenia jednak nie doszło, choć widoq był fantastico.
Jednak tak dobrze nie było, gdyż wyjeżdżając z Kobióra w las na asfaltowej drodze zrobił ten sam myk, z tą jednakże różnicą, iż za nim byłem ja. Nie pozostało mi nic innego jak ostro hamować coby w niego nie wpieprzyć. Efekt: rypnąłem kole Niego zaliczając glebę najpierw dupą a potem plecqami. Śmiechu była kupa, choć dupa boli mnie cały czas.
Bez dodatkowych atrakcji dojechalimy do mego dom na zasłużoną kawunię.




  • DST 27.61km
  • Czas 01:10
  • VAVG 23.67km/h
  • VMAX 31.90km/h
  • Temperatura 1.0°C
  • Sprzęt KONA'm
  • Aktywność Jazda na rowerze

Tak troszeczkę szybciej, bo asphaltem.

Czwartek, 27 stycznia 2011 · dodano: 27.01.2011 | Komentarze 0

Dzisiaj bez padającego śniegu - zupełnie inna jazda. Tym bardziej, że asfaltowa w kierunku na świerczynieckie okolice.
Pokręciłem się troszeczkę po Bojszowach i innych Bieruniach a przy powrocie zahaczyłem o Cielmice village.
Całkiem fajnie się pedałowało, bo wiatru nie było, śnieg nie sypał, deszcz nie padał a i autka w umiarkowanej liczbie występowały.




  • DST 20.57km
  • Teren 11.00km
  • Czas 01:12
  • VAVG 17.14km/h
  • VMAX 23.90km/h
  • Temperatura 1.0°C
  • Sprzęt KONA'm
  • Aktywność Jazda na rowerze

Śnieg sypie tak, że guano widać - to dopiero jazda!

Środa, 26 stycznia 2011 · dodano: 26.01.2011 | Komentarze 0

W mieście to jeszcze jak cię mogę, ale w lesie w kierunku na Wyry, to już była jazda niecodzienna. A na Gostyni to już niesamowita: z nieba leciała biała ściana śniegu, szarawo już (było w końcu kole pół pięć na cyferblacie) i drogi ni cholery nie widać bo zasypana równo z polami. Byle z powrotem do lasu!
Wyjeżdżając z lasu na Żwakowie też nie było lepiej, bo śnieg co prawda sypał ale nie zasypał większych kolein, których z kolei nie było widać. W efekcie majtnąłem się kilka razy w uślizgu tylniego lub przedniego kółeczka - na szczęście bez obłapiania gleby.
Toć to efekty były incredible!