Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi garanza z miasteczka Tychy. Mam przejechane 60335.09 kilometrów w tym 10490.18 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 23.22 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 150038 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy garanza.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 35.30km
  • Teren 8.00km
  • Czas 01:27
  • VAVG 24.34km/h
  • VMAX 35.30km/h
  • Temperatura 26.0°C
  • Sprzęt KONA'm
  • Aktywność Jazda na rowerze

Rower i kręgle - miły the end czwartku.

Czwartek, 16 czerwca 2011 · dodano: 18.06.2011 | Komentarze 0

Ostatnio rzadko się to zdarza: przyjazd z roboty, szybki obiadek i jazda na kręcenie pedałkami. Poniosło mnie na Podlesie i szeroko rozumiane Cielmice.
Potem przyjazd do dom, szybki prysznic i z sąsiadami na umówione kręgle. Po dwie partyjki + dwa piwka + dwie moje wygrane.




  • DST 47.07km
  • Teren 6.00km
  • Czas 02:47
  • VAVG 16.91km/h
  • VMAX 37.20km/h
  • Temperatura 21.0°C
  • Sprzęt KONA'm
  • Aktywność Jazda na rowerze

Jak najdalej od deszczu.

Środa, 15 czerwca 2011 · dodano: 15.06.2011 | Komentarze 0

Pierwej samemu, a więc szybciej. Pojechałem na Cielmice, Lędziny a następnie do Bierunia, by przez Świerczyniec dotrzeć do dom na czas.
W Cielmicach natknąłem się na niezłe kałuże, więc odbiłem na Lędziny - tam sucho. Na Świerczyńcu znowu niezłe bajora a w lesie to już solidnie rozmoknięty teren.
W domu przebrałem koszulkę, gdyż zchlapałem ją niemiłosiernie jadąc przez las ze Świerczyńca. Reszta to już powolutkie kręcenie z żonką na Paprocany. Beer kole mola i come back do domciu.




  • DST 126.10km
  • Teren 35.00km
  • Czas 06:18
  • VAVG 20.02km/h
  • VMAX 47.50km/h
  • Temperatura 25.0°C
  • Sprzęt KONA'm
  • Aktywność Jazda na rowerze

Pogorie zwiedziłem dzisiaj - chyba wszystkie...

Poniedziałek, 13 czerwca 2011 · dodano: 13.06.2011 | Komentarze 0

Zrealizowałem cel planowany już od zeszłego roku! Przez Lędziny do Myslowitz. Potem Sosnowiec i Dąbrowa G. Objechawszy Pogorię III (taka lansiara z niej) zamotałem się po raz pierwszyy ale jakoś dotarłem do dwójki - nic specjalnego by nie rzec kiszka. Ale za to przejazd z dwójki na jedynkę - miodzio. Wąska, kręta i techniczna ścieżynka + widok na zalew w lesie - cudeńko. Potem pojechałem szukać big czwórki. Dotarłem do niej od wschodniej. No i wpieprzyłem się nielicho w piach - masssakra. W rezultacie dawałem przez jakieś 20 min z buta w piachu w poszukiwaniu utwardzonego gruntu. Potem już asfalcikiem wokół by następnie odbić na dobrze oznakowane ścieżynki rowerowe. Zachodnia część to już jeno równiuśki asphalt, którym gibałem szybciej do trójki a z trójki na powrót do dom. W Dąbrowie G. odbiłem na Będzin coby załapać się na cuga - czas bowiem był zdecydowanie za późny względem planów. Podjechawszy do Sosnowca pomknąłem na Szopienice, Janów i Giszowiec. Stamtąd zaś odbiłem na Murcki by traską śmignąć szybko na Czułów.
W domku byłem z 10-minutową obsuwą względem planu, ale czad był niezły.




  • DST 40.11km
  • Teren 10.00km
  • Czas 01:48
  • VAVG 22.28km/h
  • Temperatura 24.0°C
  • Sprzęt KONA'm
  • Aktywność Jazda na rowerze

Rozgrzewka przed jutrzejszą setką....

Niedziela, 12 czerwca 2011 · dodano: 12.06.2011 | Komentarze 0

Ciepło dzisiaj wystąpiło, więc grzech nie skorzystać. Obiecałem sobie nie więcej niż 4 dychy. Jutro bowiem planuję wypad na wszyćkie sztery pogorie.
Ogólnie pokręciłem po Paprocanach, Kobiórze i Wilkowyjach. W Kobiórze zaliczyłem stawik w lesie kole leśniczówki - widoq bajkowy...




  • DST 90.90km
  • Teren 15.00km
  • Czas 05:11
  • VAVG 17.54km/h
  • VMAX 39.20km/h
  • Temperatura 24.0°C
  • Sprzęt KONA'm
  • Aktywność Jazda na rowerze

Ciągnie do roweru, oj ciągnie....

Sobota, 11 czerwca 2011 · dodano: 11.06.2011 | Komentarze 0

Nie wykurowałem się jeszcze dokładnie ale nie mogłem też sobie wyobrazić dzisiejszej soboty bez kręcenia pedałami.
W sumie to najpierw alone przez Radostowice do Łąki i Pless by potem przez Wolę i Bojszowy dotrzeć do dom.
Po południu natomiast już małżonką pokręciłem się troszeczkę po mieście oglądając z poziomu siodełka okoliczne domki.
Przyjemnie.




  • DST 90.01km
  • Teren 20.00km
  • Czas 04:16
  • VAVG 21.10km/h
  • VMAX 44.10km/h
  • Temperatura 26.0°C
  • Podjazdy 415m
  • Sprzęt KONA'm
  • Aktywność Jazda na rowerze

Pierwej alone a potem z synem mym pierwszym.

Sobota, 4 czerwca 2011 · dodano: 04.06.2011 | Komentarze 0

Dzisiaj pognałem na Kostę, by przez cudny las bukowy dostać się na hałdę na Murckach. Wspiąłem się na nią powoluśku acz z wysiłkiem coby popatrzeć na widoczki śląskie. Następnie zjechałem na Murcki i wjechałem w fajnisty lasek kierując się na Myslowitz-Wesola. Stamtąd do Lędzin i przez Bieruń do dom.
Chwileczka odpoczynku i z młodym pomknąłem na obiecany grill do dziadka na działeczkę.
Droga powrotna z wariancie lekko dłuższym coby wkręcić 9 dych.




  • DST 102.29km
  • Teren 3.00km
  • Czas 04:06
  • VAVG 24.95km/h
  • VMAX 45.40km/h
  • Temperatura 25.0°C
  • Podjazdy 255m
  • Sprzęt KONA'm
  • Aktywność Jazda na rowerze

102 tysiące i 290 metrów, czyli 102 kilosy.

Niedziela, 29 maja 2011 · dodano: 29.05.2011 | Komentarze 0

Słonko było dzisiaj łaskawe, więc udało się wykręcić setkę.
Ogólnie do Pless, by dowiedzieć się, że kumpel dzisiaj sobie odpuszcza pedałowanie. Tak więc samotnie pomknąłem na Suszec, Orzesze by zawitać w Chudowie. Stamtąd już powoluśku przez Paniowy i Mokre do Mikolow na rynek. A potem to już tylko dom się ostał jako cel ostateczny dzisiejszy.
Pałer w nogach dzisiaj był, nie ukrywam....




  • DST 72.11km
  • Teren 25.00km
  • Czas 03:00
  • VAVG 24.04km/h
  • VMAX 37.90km/h
  • Temperatura 24.0°C
  • Podjazdy 226m
  • Sprzęt KONA'm
  • Aktywność Jazda na rowerze

Docisnąłem pedały tak z wewnętrznej potrzeby.

Środa, 25 maja 2011 · dodano: 25.05.2011 | Komentarze 0

Miałem taką potrzebę dzisiaj coby pomęczyć troszeczkę mięśnie me nożne. Udało się - pomęczyłem! Pokręciłem bowiem w szybszym tempie i w dłuższym dystansie w kierunku Na Studzienice, Międzyrzecze, Ćwiklice i do Pless aby oddać kumplowi bagażnik rowerkowy.
Przyjemnie było nie ma co!




  • DST 173.68km
  • Teren 5.00km
  • Czas 08:23
  • VAVG 20.72km/h
  • VMAX 71.00km/h
  • Temperatura 25.0°C
  • Podjazdy 1606m
  • Sprzęt KONA'm
  • Aktywność Jazda na rowerze

Biesko Biała - Żylina - solidny kawałek trasy.

Piątek, 20 maja 2011 · dodano: 21.05.2011 | Komentarze 0

Plan był by zrealizować otwarty w tamtym roku czerwony szlak rowerowy Bielsko-Martin o dł. ok. 160 km. Plan był ale z realizacją jak to w życiu - bywa odmiennie od planów.
O 4 pobudka by o 5 ruszyć z parkingu przy Urzędzie w Bielsku. i Już na początku zgubiliśmy szlak, który odnalazł się w Buczkowicach. Tamtejszy odcinek do Węgierskiej Górki był moim zdaniem najlepszy: urozmaicony (podjazdy i zjazdy + kręte drogi) oraz pełen czad widoków - w tym na Babią.
W Węgierskiej G. szlak się znowu stracił, a tak właściwie to to chyba był tylko oznakowania się straciły. Pojawiły się gdzieś kole Rajczy.
Tam znowu fajny odcinek, bo z mniejszym ruchem samochodów. Od Milówki to już właściwie bez autek ale z pierwszym podjazdem do graniczy - na przełęcz Glinka. Tam odpoczynek w oczekiwaniu na kumpla.
Potem cięgiem zjazd przez Novot i Zakamenne - tam też popieprzyłem trasę pojechawszy w lewo a nie w prawo. Był to decydujący błąd w tej jeździe, bo dopiero po ok. 15 kilosach okazało się, że to nie ten kierunek. Tym bardziej, że oznakowanie tego szlaku w Słowacji jest jeszcze gorsze niż u nas. Pojechaliśmy więc na Oravski Podzamok i Dolny Kubin. Na zjeździe do Podzamoka zaliczyliśmy pierwszy rekord speedu - 68 km/h.
Nie pozostało nam nic innego jak wrócić na trasę kierując się na Terchovą. Trza było więc objechać troszeczkę Małą Fatrę. Przed Terchovą następny podjazd, by przy zjeździe pobić wcześniejszy rekord - padło 71 km/h.
W Terchovej obiad + kawa i decyzja, że zostało niewiele czasu na powrót do domu, więc kierujemy się na Żylinę.
W Żylinie poszukiwania dworca PKP, zakup biletów do Zwardonia + piwko w oczekiwaniu na train.
Odbierając rowerek z pociągu okazało się, że nie były one w ogóle zabezpieczone - poprzewracały się w efekcie czego kiera od kumpla rozpruła mi siodełko. Żywiołowa gadka z kierownikiem pociągu skończyła się tylko moim stwierdzeniem, że Słowacja to zaścianek Europy - tak właściwie nic więcej nie można było zrobić.
Powrót do Bielska kole pół 10 by do domu zawitać kole pół 11.
Piknie było niebywale.




  • DST 22.93km
  • Teren 10.00km
  • Czas 01:04
  • VAVG 21.50km/h
  • VMAX 38.10km/h
  • Temperatura 17.0°C
  • Sprzęt KONA'm
  • Aktywność Jazda na rowerze

Rozgrzewka przed wyrypą.

Czwartek, 19 maja 2011 · dodano: 21.05.2011 | Komentarze 0

Dzisiaj wieczorem jazda do Pless do kumpla. Jutro bowiem całkiem z rana wsiadamy do bryki i jedziemy do Bielska na całodniówkę rowerkową.
Powoluśku i spokojnie pojechałem laskiem kobiórskim. W międzyczasie dowiedziałem się że brat nas jutro nie odbierze swoją bryką - troszkę to komplikuje nasz jutrzejszy powrót do dom.